Okładka z odcinka Buddy Doze Energy

MotoMarketing: Launch Doze by Budda

“Jutro w godzinach popołudniowych instrukcja jak wejść do turnieju o 2 000 000 PLN.” Taka informacja pojawiła się wczoraj na oficjalnym, instagramowym profilu Doze Energy, czyli marki stworzonej przez Buddę i jego ekipę. I nie ma w tym nic dziwnego, bo to kolejna akcja marketingowa w ramach całej kampanii skupionej na nowym produkcie. A może to spontan, do jakich przyzwyczaił nas sam twórca? Nie łudź się. To wszystko nie udałoby się bez perfekcyjnego planu.

Budda to mistrz marketingu i może to właśnie on powinien zastąpić niektórych obecnych prelegentów na takich eventach, jak I Love Marketing & Technology, gdzie specjaliści z branży biją sobie nawzajem brawo.

O samym Buddzie można pisać bez końca, co więcej, można o nim pisać w kontekście marketingowym. I może się zdziwisz, ale w sieci konstruktywnych tekstów i analiz jego działań tak naprawdę brak. Być może nie każdy czuje się godzien wziąć na warsztat jego poczynania i ocenić je z perspektywy marketingowca. I choć “Specjalista ds. marketingu” w Polsce zyskał miano tej osóbki od postów na SM według większości społeczeństwa, to ja się o to pokuszę i dziś rozłożę na czynniki pierwsze launch produktu w wykonaniu Buddy. Tym samym rozpoczynam cykl artykułów o marketingu w motoryzacji.

To co, jedziemy z tematem!

Doze Energy wjechało na półki

10 kwietnia na sklepowych półkach w Żabkach w całej Polsce pojawiły się pierwsze puszki z energetykiem stworzone przez Kamila Labuddę, znanego wszystkim jako rzecz jasna Budda. O tym fakcie wiedział każdy nastolatek w Polsce, który ślini się przed premierą odcinka Buddy na YouTube. O tym fakcie wiedział każdy, kto ceni twórczość Kamila i należy do jego zaangażowanej społeczności.

Tego samego dnia o godzinie 14:00 na kanał Buddy wleciał piętnastominutowy odcinek specjalny, który wyjaśnia, w jaki sposób powstawał sam produkt, jak wyglądał proces i miejsce, w którym dopieszczany był smak energetyków, ale także czym jest DNA marki i jakie są wokół niej plany. Link do odcinka: https://www.youtube.com/watch?v=tKmrYpRWiv4

Ale… jak mówi sam Budda, po kolei…

Budda, biała Toyota Supra i ciężarówka Doze Energy.

Strategia marketingowa marki i jej rozwoju

Ci, którzy do marketingu podchodzą na poważnie, wiedzą, że bez strategii i dobrego planu ciężko prowadzić biznes, który ma przynosić zysk, bo umówmy się biznes można prowadzić, ale czy to się nie wykolei przy pierwszym kryzysie? Moje wprawne ucho marketingowca wyłapało info Buddy, który wspomina o ponad 50 stronicowej strategii marketingowej.
To wszystko, co widzimy i słyszymy wokół Doze to nie przypadek i wynika z konkretnej koncepcji, nad którą Budda i jego ekipa pracowali ponad półtora roku.

DNA marki, czyli Idea gives object personality

DNA marki to unikatowy zestaw cech i wartości, które ją definiują i identyfikują. Dzięki nim wyróżniasz swój brand na tle innych, a Budda dobrze wie jak to zrobić. “DOZE to coś więcej niż zamknięty w puszce napój. DOZE to przede wszystkim nowa idea. Nasz manifest to „idea gives object personality”, czyli „to pomysł nadaje przedmiotom osobowości”. DOZE to dawka energii dla tych, którzy z pasją idą przez życie.” – tak o swojej marce mówi sam Budda, jednocześnie interpretując jej slogan.

Budda na tle ciężarówki, na której widać slogan marki Idea gives object personality.

Produkt – co “drzemie” w puszkach Doze

Od samego początku zaintrygowała mnie nazwa produktu. Doze, w tłumaczeniu z języka angielskiego to nic innego jak… drzemka, drzemanie. W połączeniu ze słowem Energy dostajemy swego rodzaju sprzeczność nawiązując do samych właściwości energetyka. Jaka była geneza samej nazwy? Tego nie wiemy, ale nikt też nie zaprząta sobie tym głowy tak jak ja. Nazwa wpada w ucho, jest łatwa do zapamiętania, brzmi dobrze, ale umówmy się, że wszystko, co po angielsku raczej tak brzmi. Na polskim rynku nie ma produktu o tej samej lub podobnej nazwie. Doze przejął więc wyniki wyszukiwania w Google i w tym momencie kojarzy się tylko i wyłącznie z Buddą.

Logo i design – stylowo i elegancko

O samym logotypie, a właściwie sygnecie marki Doze zrobiło się ostatnio głośno, za sprawą spostrzegawczych widzów, którzy dostrzegli podobieństwo do logotypu dużo mniejszej, amerykańskiej firmy odzieżowej Ministry of Sweat. Znak i cały zamysł na identyfikację Doze to temat na osobny artykuł. Irytuje mnie jednak fakt, że do wywołania branżowej dyskusji o wizualnych aspektach marki potrzebujemy aferki i okazji do zmieszania kogoś z błotem. Nagle temat samego logotypu i identyfikacji zostaje poddany dyskusji i ocenie, a wcześniej sprowadza się do stwierdzenia, że puszka z napojem jest czarna lub biała a sygnet kroplą z piorunem… Nie ma się co jednak dziwić. Kwestie identyfikacji wizualnych i spójnego przekazu to wciąż duży problem i to nie tylko w małych firmach. 

Porównanie logotypów Doze i Ministry of Sweat

Energetyki od Buddy zostały zamknięte w designerskich, eleganckich puszkach: białej, czarnej i żółtej. To co rzuca się w oczy jako pierwsze to nieproporcjonalnie duży sygnet w porównaniu do logotypu. I to właśnie sam znak jest wyeksponowany najbardziej. Czy może mieć to związek z kolejnymi planami Buddy? To na pewno. Nie ma co ukrywać, że “kropelka z piorunem” kojarzyć będzie się już tylko z Buddą. Z ciekawostek, większość energetyków nie stosuje poziomego układu samej nazwy i logo. Na puszkach Doze jest inaczej. Zwróciłaś/eś na to uwagę?

Biała, czarna i żółte puszki Doze

Brand hero, czyli maskotki marki Doze Energy

„Ludzik Michelin”, oryginalnie zwany Bibendum, Mały Głód Danio, czy Serce i Rozum Orange to chyba jedne z najbardziej znanych brand hero, które jako pierwsze przychodzą do głowy, nawet zwykłemu Kowalskiemu. Doze ma swoich. Każdy energetyk reprezentowany jest przez wyjątkowy samochód. I tak maskotką DOZE Classic jest Buggati Veyron, który z zewnątrz i w środku został przygotowany tak, by jak najbardziej oddać charakter czarnej puchy. Podobnie jest z Doze Zero, którego przedstawicielem jest biała Toyta Supra. Maskotka żółtej puszki zostanie zaprezentowana w najnowszym odcinku Buddy w sobotę 27 kwietnia, o godzinie 14:00. Budda lubi trzymać swoich widzów w napięciu i nigdy nie odkrywa wszystkich kart od razu.

To jest proszę Państwa wybitny marketing. 😉 Czy Doze potrzebuje swoich maskotek? Brand hero w założeniu ma skupiać w sobie ludzkie cechy, bo gdy odbiorcy zauważą te podobne do swoich to jest duża szansa, że utożsamią się z brandem i poczują do niego miętę. Maskotki Doze, nie ma co ukrywać, podbiją serca widzów i będą opowiadać historię marki, ale po swojemu.

Dozeland, więcej niż siedziba firmy

Doze to coś więcej niż energetyki. Koncepcja marki jest szeroka, o czym świadczyć mogą wszystkie dodatkowe działania wokół samej promocji napojów. Ponad 18 miesięcy temu Budda stał się szczęśliwym posiadaczem ponad 55 tys. m2 ziemi na Dolnym Śląsku. To właśnie tam rozwija się projekt o nazwie Dozeland, który ma dostarczyć narzędzi dla samej marki oraz jej ambasadorów, do tworzenia ekskluzywnego contentu. To będzie prawdziwy raj dla Buddy i jego ekipy.

Dozeland i rzut z góry powierzchni

Budda jest jednak mistrzem przekazu i choć sam spełnia swoje kolejne marzenia to sprzedaje widzom wizje wspólnego tworzenia wyjątkowych rzeczy. To wybitny zabieg psychologiczny. Wyobraź sobie, że na oczach milionów Polaków osiągasz kolejne sukcesy, a oni cieszą się razem z Tobą czerpiąc z tego, hmm tylko i aż emocje. To przecież takie nie polskie… Nie lubimy, gdy komuś coś się udaje a nam nie. Budda ma jednak prawdziwy dar i zjednał sobie wierną społeczność.

Dozeland, tworzyć będzie mógł więc każdy, a Budda tłumaczy, że to pierwszy projekt na światowym YouTube, w którym widzowie decydują o tym jak wygląda i rozwija się projekt.
Tym samym, marka staje się tą, z którą chcesz się utożsamiać.

Premium – czytaj nie dla każdego

1000 sztuk odzieży, jako limitowany drop z okazji powstania marki Doze, rozeszło się w oka mgnieniu. I niech to nikogo nie dziwi. To celowy zabieg marketingowy. Jeśli coś nie jest powszechnie dostępne pragniesz tego jeszcze bardziej, nawet jeśli wydaje Ci się, że tak nie jest. 😉 Nie dla wszystkich od razu – czy tylko wybrańcy mieli szansę zgarnąć bluzę sygnowaną marką Doze? Zobaczymy.

Screnn strony sklepu internetowego Doze
Screen ze sklepu internetowego Doze

Transparentność buduje zaufanie klientów do marki

Ostatnio wiele mówi się o tym, że transparentne firmy budują silniejsze relacje z klientami. Gdy jasno komunikujesz strukturę firmy, działania, dzielisz się sukcesami, ale też porażkami możesz liczyć na większe zaufanie od potencjalnych klientów. To właśnie robi Budda i to nie tylko w przypadku Doze. Transparentne działania tworzą pozytywny wizerunek i pomagają budować silne relacje z partnerami biznesowymi, a Budda o tym wie. W filmie dowiadujemy się, że Doze to spółka stworzona w strukturze 3 wspólników, a wśród nich Przemek Czaja, odpowiedzialny za realizację zdjęć i video, Rafał Haznar, który na głowie ma całą logistykę, księgowość i dokumentację i oczywiście Kamil Labudda, czyli ten od sprzątania i strategii. Heh…

I choć do pełnej transparentności w tym przekazie wiele brakuje, to mam wrażenie, że w sztabie Buddy jest ktoś, kto liznął wiedzy marketingowej i podsunął mu checklistę z tytułem: Jak zrobić dobry launch produktu… a Budda, krok po kroku odhacza te wszystkie elementy jako DONE.

Każda przeszkoda jest wyzwaniem

Wiele osób nowy projekt Buddy skazało na porażkę, jeszcze przed startem. Dlaczego? 

Może dlatego, że 1 stycznia 2024 r. weszła w Polsce ustawa o zakazie sprzedaży energetyków osobom niepełnoletnim. Mogłoby się wydawać, że to przeszkoda nie do przeskoczenia, biorąc pod uwagę sam zamysł stworzenia energetyków i głównej grupy widzów Buddy. Nic bardziej mylnego. Czy żółta puszka była szybkim rozwiązaniem problemu, a może skrupulatnie przemyślanym działaniem? Nie wiem, choć się domyślam. Dla Buddy problem to nie problem. Do głowy przychodzi mi jeszcze jedno pojęcie – marketing kryzysowy. Tu Budda również sobie radzi.;)

Doze Energy i opinie 

Super mocą każdego klienta czy odbiorcy marki jest niezaprzeczalna możliwość wydania opinii, własnego zdania czy opisania swoich odczuć. 10 kwietnia ruszyła lawina komentarzy dotycząca smaku energetyków Doze. Wniosek? Możesz wydać miliony na najbardziej kreatywną kampanię marketingową, fantastycznych specjalistów od reklamy, najlepsze powierzchnie reklamowe, ale jeśli produkt nie spełnia oczekiwań klientów to raczej nie możesz mówić o sukcesie.

Czy tak jest w przypadku Doze? Większość opinii nie jest pochlebna, smak energetyków porównywany jest do tych najtańszych odpowiedników z Biedronki. W mojej ocenie Clasic przypomina smak lekko rozcieńczonego Red Bulla, Zero podobnie. Czy nastoletni fani buddy pokochają smak napoju z żółtej puszki? Z pełną odpowiedzialnością odpowiadam – nie.

Mimo wszystko puszki w tempie ekspresowym znikają ze sklepów. Czy to jednak sukces? Być może albo wracamy do sedna sprawy. Marketing czyni cuda.

Doze Two Million Gold Event

W związku z premierą żółtej puszki, Budda ogłosił turniej, w którym do wygrania są dwa miliony złotych w dwóch sztabkach złota. Po jednym milionie dla każdej grupy wiekowej graczy. Konkurs od razu nasuwa podejrzenia związane z mniejszymi niż oczekiwane zyskami. Raczej nie w tym przypadku. Akcja przeprowadzona w kooperacji z Żabką to świetny sposób na zbadanie grupy klientów, zebranie leadów i oczywiście zaangażowanie widzów Buddy, w kolejny niezwykły pomysł. Nie doszukujmy się więc w tym działaniu porażki. Ja traktuję to jako kolejną świetną akcję. 

Relacja z profilu Doze Energy o 2 milionach złotych do wygrania.

Na naszych oczach tworzy się historia

Doze Energy to potężne przedsięwzięcie, co podkreśla sam twórca. Launch produktu to wyzwanie dla sztabu ludzi i lata przygotowań. Od pomysłu, przez strategię, plan budżetu, design, stworzenie identyfikacji wizualnej, koncepcji komunikacji po promocje na wielu kanałach – wszystkie te elementy Budda wykonał perfekcyjnie. I choć brakuje mi tu jeszcze oficjalnej strony internetowej, która stanowiłaby kompendium informacji o marce (w tym momencie mamy sklep internetowy z potencjałem na rozwój) i może dodatkowych kanałów komunikacji, to muszę przyznać, że podziwiam gościa za rozmach i sposób, w jaki działa. Launch Doze można porównać do kampanii największych światowych marek i pokazał, że Budda potrafi w kampanie zintegrowane.

Choć smak energetyków Doze mnie nie zachwycił wzniosę toast białą puchą za ten marketingowy rozmach w wykonaniu Buddy. Podobno jestem dobra w przewidywaniu przyszłości, więc oznajmiam Wam tu i teraz, na energetykach się nie skończy. To dopiero początek.