Amerykanie pokazali światu jak może wyglądać przerwa

Zazwyczaj to Barbarka pisze dla Was recenzje o Halftime Show. I jest to związane z najbardziej medialną przerwą sportową na świecie czyli Halftime Show podczas Super Bowl. Mamy jednak finał Mistrzostw Świata w Piłce Nożnej 2026 w USA tak więc przerwa w finale została zrealizowana po amerykańsku.

20 zamiast 15 minut

Standardowa przerwa podczas meczu trwa 15 minut. Jest to związane z regeneracją piłkarzy, ale jednocześnie przerwa ta jest zbyt krótka by ochłodzili oni swoje organizmy. To już w 2024 roku wywołało nie małe kontrowersje gdy ogłoszono że podczas przerwy odbędzie się koncert. Początkowo nawet brytyjskie stacje telewizyjne głośno mówiły iż koncertu nie pokażą. Jeśli do tego dołożymy wielki hejt na koncert i same negatywne komentarze przed finałem to można było się spodziewać, że będzie ciężko. Oficjalne podano, że przerwa na reklamy będzie trwała 7 minut a następnie odbędzie się koncert o długości 11 minut i 30 sekund. Tak wiec piłkarze mieli wrócić na boisko po 20 minutach.

Minuta i 45 sekund na gwiazdę

Koncert rozpoczęła Madonna, która śpiewała jadąc Buggy w tunelu stadionu. Jak się po chwili okazało za kierownicą siedział Ronaldo Nazario, a koło niego miejsce pasażera zajął Ronaldinho. Następnie do gry wszedł Gustavo Dudamel który grał wraz z orkiestrą symfoniczną i … muppetami z Ulicy Sezamkowej. Kończąc swoją partię muppety oraz orkiestra wykonali słynne wiosłowanie, a na telebimach ukazał się Haaland wraz ze swoją reprezentacją Norwegii.

Po ostatnim ROW ukazał sie nam południowo-koreański BTS, który skacząc po boisku odegrał utwór Dynamite. Gdy skończyli otrzymaliśmy największe zaskoczenie show, serialowy Ted Lasso wraz ze swoim pomocnikiem przeszli się przy boisku komentując halftime show i przekazując głos kolejnej gwieździe. Mikrofon przejął Justin Bieber i odegrał Everything Hallelujah. Na koniec pozostała jedna gwiazda i autorka kolejnego hymnu mistrzostw świata czyli Shakira. Na stadionie usłyszeliśmy Dai Dai, nie był to jednak koniec bo chwile później ostatni utwór odegrały dzieci z całego świata. Zaśpiewały Believe in Love zespołu Coldplay. Wtedy też ukazał się nam reżyser i organizator całego Show w przerwie meczu, Chris Martin czyli lider zespołu Coldplay.

Komercjalizacja czy realna pomoc?

Koncert został zrealizowany typowo po amerykańsku i w formule Halftime show. Oznacza to iż żadna gwiazda nie otrzymała wynagrodzenia za swój występ. Gwiazdy zrzekły się swojej gaży gdyż występ na takim wydarzeniu jest uważany za najwyższą formę uznania. Dodatkowo cały Halftime show miał za zadanie zebranie 100 milionów na FIFA Global Citizen Education Fund. Organizacja zajmująca się wspieraniem dzieci w dostępie do sportu i walki z ubóstwem wśród najmłodszych.

Choć pojawia się sporo negatywnych emocji związanych z przerwą w finale my jesteśmy zadowoleni, żeby nie powiedzieć zachwycani. Było typowo po amerykańsku. Takie smaczki i dodatki jeszcze bardziej podnoszą zainteresowanie wydarzeniem, szczególnie wśród osób ktorych sam „soccer” nie porwał.

Zdjęcia: Reuters