Sopot 2024
Po 60 latach od momentu zjechania z linii produkcyjnej pierwszego Forda Mustanga spotkaliśmy się w Sopocie. Mały spot zamienił się w dość spore wydarzenie, na które zjechało kilkadziesiąt aut. Na parkingu przy Operze Leśnej dumnie prezentowały się 4 pokolenia Forda Mustanga oraz garść przyjaciół w postaci Corvetty, Challengera, Navigatora, Freestara, Suburbana i kilku innych Amcarów.
Pogoda nam nie straszna
Choć temperatura oscylowała wokół 5 stopni, a niebo w Sopocie nie chciało się rozchmurzyć, to na miejsce zjechało się nie tylko Trójmiasto. Prócz kierowców z pobliskich miast takich jak Rumia czy Elbląg swoje reprezentacje miały również Warszawa i Wrocław. Tak, choć my na wydarzenie mieliśmy z domu około 11 kilometrów, to były osoby, które wstały kilka godzin wcześniej i przejechały ponad 400 km, by spotkać się z nami w Sopocie.
Bez latania się nie obyło
Zapowiadaliśmy, że z racji ilości aut oraz różnych godzin przyjazdu na miejsce, nie będzie przelotu. Życie nas jednak zweryfikowało. Po godzinie stania na mrozie, w ciszy silników, uznaliśmy, że warto się ogrzać we wnętrzu aut i posłuchać ryku naszych maszyn. Główną arterią Sopotu i Gdańska przejechaliśmy, drąc się w niebogłosy w tunelu, na parking przy Westerplatte. Tam po krótkiej sesji i ocenie strat w ogumieniu ponownie ruszyliśmy w stronę tunelu, by dojechać na Stocznię Cesarską.
3 godziny
Stocznia Cesarska była ostatnim punktem naszej wycieczki. Tam znów Piotr Polaszek cyknął kilka zdjęć, a kierowcy podziękowali sobie za wspólne spędzenie czasu. W końcu o 15 każdy ruszył w swoją stronę, a my uznajemy, że 3 godzinny spot potrafi być męczący, ale niesamowicie zadowalający. Dziękujemy wszystkim za przybycie, za rozmowy, zdjęcia i zabawę. Niedługo otworzymy sezon!














































































































































