American Cars Mania się zmieniła. I to mocno…
Większość bywalców Milicza i Oleśnicy mówi, że na gorsze, że betonoza, że brak zlotowego klimatu.
Czy to prawda? I tak i nie.
ACM przez 7 edycji odbywał się w warunkach „polnych”. Lokalizacje w Miliczu i Oleśnicy to były dawne lotniska, gdzie prócz kawałka pasa startowego mamy sporą ilość zieleni. Pasy startowe służyły do wyścigów i pokazów, na trawie zaś było miejsce na postawienie auta i namiotu. Na wydzielonej strefie osobno znajdowały się punkty gastronomiczne, scena, czy park rozrywki dla dzieci.
Na Tarczyński Arena Wrocław na taką formę nie ma szans. Cała impreza odbywa się na esplanadzie wokół stadionu, czyli betonie. Nie ma więc możliwości przymocowania namiotu za autem, pole namiotowe znajduje się przy stadionie, na trawie okalającej dolny parking.
Wszystko zależy od nas
I tu jest ta największa różnica, różnica której większość ludzi nie może przeboleć, ale czy słusznie? Nie. Na betonie też można poczuć klimat zlotu, jeśli tylko chcemy. Kilka grup ładnie to udowodniło, przesiadując do późnych godzin nocnych przy swoich autach, rozstawiając za nimi stoliki, krzesełka czy korzystając z infrastruktury stadionu. Inaczej jest na pewno w ciągu dnia, jest masa turystów, odwiedzających i zwiedzających. Ale czy to źle? Czy to że trzeba wyglądać, nie balować do rana i dawać radę w dzień to błąd?
Mariusz ma zupełnie inne podejście do imprez amcarowych w Polsce niż większość organizatorów. Standardem jest miejsce, jakaś scena gdzie coś przygrywa i w sumie, róbta co chceta. ACM to wydarzenie które ma gigantyczną wręcz ilość ekstrasów. Ciężko było się nudzić jeśli ktoś chciał posłuchać koncertów, obejrzeć pokaz Szeryf w USA, zobaczyć jak Mario Mayer Fryzjer Męski & Barber z ekipą biją rekord Guinnessa, zobaczyć palenie gumy, spotkać i porozmawiać z Przemkiem Szafrańskim z MotoSynteza czy Kuba Bielak, obejrzeć paradę wozów policyjnych, sprawdzić jakie auta trafią na hamownię, wybory Miss Pin-Up, zaliczyć strefę muzeum , czy powiększyć swoją kolekcję koszulek lub modeli aut. Atrakcji było aż nadto.
Zlot? Kiermasz? Giełda?
Narzekamy na ilość aut czy to, że spora ich ilość ma kartkę sprzedam. Jeśli chodzi o ilość to podczas relacji i liczenia aut było około 375. Ogólnie przewinęło się 472 aut. Czy to dużo. Bardzo, jednak nadal pozostawała spora ilość miejsca pozwalająca na dołączenie i wypełnienie tych luk. Stadion jest wielki, i dopiero stałe 500 aut zmieniłoby jego wygląd na zapełniony.
Zwróciliśmy uwagę na sporą ilość aut na sprzedaż, ale czy to wina organizatorów? Sądzę że na ACM pojawia się zbyt duża ilość osób, które chcą się tam pokazać, bo mają w tym interes. Interes związany z autami lub dokładnie z autami amerykańskimi. Tego jednak nie sposób uniknąć choć szkoda że większość stawia swoje auta reklamowe i znika. W końcu 100 zł za reklamę na największej imprezie aut amerykańskich w Polsce to nie wiele.
Sprawdź sam
Na temat ACM powstało też wiele mitów. Że pod autem musi być plandeka, że zakaz palenia gumy, że nie można w ciągu dnia wyjechać, że nie można rozstawić się przy aucie, że hamownia shamowała Hellcata na 500 koni…i to jest chyba problem. Po raz kolejny większość siedzi przez laptopami i pisze jak jest, choć nawet we Wrocławiu nie byli.
Impreza się zmieniła i to mocno, ale ani na gorsze ani na lepsze. Aktualnie to targi/wystawa, nie zlot, ale to akurat wina odwiedzających a nie organizatorów. A trzeba zauważyć, że jest to najpoważniejsza taka impreza w Polsce z największym zapleczem jakie można mieć. Na wjeździe co 50 metrów stoi obsługa i mówi gdzie jechać. Zdjęcia i filmy to najwyższa półka. Jedyna impreza ze specjalnym miejscem do palenia lacza, prawie non stop działająca scena, mnóstwo gwiazd i znanych osób z amcarowej rodziny. Do poziomu ACM reszcie jeszcze naprawdę daleko.
Minus był
Choć jedyne do czego ja mogę mieć zastrzeżenie, to strefa gastro. Gdyby było jeszcze kilka foodtrucków na pewno było by łatwiej i przyjemniej. Co do reszty? Mamy to co kreujemy. My się bawiliśmy świetnie, a noc spędziliśmy w hotelu do którego wejścia szło się krócej niż dookoła stadionu.






































































