No dobra, czas na to, z czym jeść Kustomhead.
Odpowiedź nie jest taka prosta, tak jak proste nie jest rozpoznanie aut które oglądamy na wystawie. Prócz standardowego problemu, jak to że w latach 50′ i 60′ co rok wypuszczano „nowe” auto, czyli zmieniano wygląd nie zmieniając nazwy lub zmieniano nazwę prawie nie zmieniając wyglądu dochodzi fakt że pewna część aut to prawdziwe Customy, jak te od Speed Shop and Kustoms . Jak choćby piękny Buick Sedanette którego wnętrze jest jedyne w swoim rodzaju.
Można było obejrzeć jeszcze kilka aut utrzymanych w oryginale jak chevrolety od UsClassic24 czy Ford Deluxe od American Old Cars jednak pewna spora ilość aut to już pojazdy gdzie nie dałem rady zidentyfikować modelu czy marki.
Oczywiście rządziły Chevrolety, Fordy, Buicky, Dodge ale było też kilka garbusow.
Przynajmniej w teorii. Bo tak naprawdę z czego składają się te auta to nie mam pojęcia. Łatwiej sporo z nich zakwalifikować do Hot Rodów czy Rat Rodów, może był jakiś Sleeper, a jeśli się nie mylę to Ford T od Muzeum FORD MOBIL był T-Bucketem
. I tyle jeśli chodzi moja znajomość tego co widziałem.
Prawda jest taka że każde z aut to indywidualny projekt, każde to inny pomysł, odrestaurowane, specjalnie postarzane, na glebie, bez maski, bez dachu, na poduszkach, czy wręcz lowrider z wykrzyżem którego nie powstydziłby się żaden Jeep. Jest to wystawa jedyna w swoim rodzaju, z jedynymi w swoim rodzaju auta o niepowtarzalnym wyglądzie.
Jeśli chcemy się dowiedzieć co oglądamy to najłatwiej i najlepiej znaleźć właściciela fury i która część skąd się wzięła.
Nie tylko auta
Każdemu któremu było mało mógł zawiesić oko na motocyklach czy rowerach, oczywiście customowych, a na koniec zobaczyć wariacką strefę tatuażu. Na duży plus na pewno cała otoczka sprzedażowa, bo choć ceny nie należały do najniższych to jednak produkty który mogliśmy zakupić to swego rodzaju ewenementy.
Kończąc warto wspomnieć jeszcze o strefie gastro która utrzymała cały klimat imprezy, piwo od High Octane , przepyszne kurczaki od SOLLEIM ,a nawet niezwykła ananasowa wódka sprzedawana prosto z paki żółtego GMC od Ananass Distillery to coś czego wcześniej nie spotkaliśmy i nie mieliśmy okazji spróbować. Przy okazji zakupiliśmy też pyszny sos od Dziki Bill który czeka na użycie.
Ameryka we Wrocławiu
Kustomhead to więc nie tylko auta, motocykle, rowery, tatuaże. To cała Ameryka zamknięta w Hala Stulecia , to amerykańskie jedzenie, ubrania, sosy, znaki, muzyka i dla niektórych styl bycia i życia. Wbrew opinii co niektórych, da się tam spokojnie spędzić cały dzień i nie będzie czasu na nudę.
Dobra, bo wyszło długo, my polecamy, pokażemy się na kolejnej edycji, a żeby nie było tylko długo to dorzucam zdjecia, tym razem od siebie więc mniej profesjonalne.

















































































