Śniadanie&Gablota – Ukryte Rzeki

W sobotę uciekaliśmy z American Cars Mania i ruszyliśmy w drogę do Łodzi. W końcu to tam mieliśmy zaplanowanie śniadanie, jednak nie taką zwykłą jajówę a wydarzenie od Śniadanie & Gablota w Ukryte Rzeki.

Dzięki organizatorom trafiliśmy do parku Geyera, w sam środek tętniącego życiem placu, wypełnionego przeróżnymi znakomitymi autami. Najbliżej restauracji stały te wyselekcjonowane przez organizatorów, perełki, hot rod, klasyczny mustang czy Porsche. Następnie swoje miejsce zajęła ekipa Łódzkie Amcary. Im dalej od centrum tym już było bardziej normalnie.

Podczas wrzucania relacji dostaliśmy same pozytywne info o Śniadanie & Gablota z pytaniami czy chłopacy zrobią coś w Trójmieście. Szczerze, nie wiemy, ale rozumiemy Waszą fascynację wydarzeniem. Auta, które się na nim pokazują to nie lada gratka dla każdego fana motoryzacji i tej normalnej i projektowej i bardzo egzotycznej.

Gablota na 5+, szkoda że śniadanie na 3-. Bo choć wydarzenie opiewało w piękne auta, piękne miejsce, super pogodę to restauracja nie dała rady. Począwszy od obsługi, która się nie wyrabiała ze sprzątaniem stolików, przez kuchnię, która nie wyrabiała z kolejnymi porcjami jedzenia, przez organizacje, dzięki której po raz pierwszy w życiu spróbowaliśmy czegoś co wyglądało na jajecznicę ale nią nie było. Czym było? Nie wiadomo, kartek brak. Zabrakło nawet kubków do kawy. Od jednego ze zlotowiczów usłyszeliśmy, że to pierwsze spotkanie w tej restauracji, a oni w ofercie nie mają nawet śniadań. Pierwszy raz można przeżyć, tym bardziej że wszystko było przepyszne i naprawdę godne polecenia. Ale nie ukrywajmy, frekwencja mogła przerosnąć wszystkich. Tak więc, mamy nadzieję na kolejne spotkania.