Teoretycznie jest to konkurencja Explorera. Czemu teoretycznie? Ex jest marką SUV-a klasy średniej, który w późniejszych generacjach stał się klasą wyższą. Durango to klasa wyższa od początku i nie ukrywajmy, że trzyma poziom.
Model ze zdjęć posiada 290 konny silnik o pojemności 3.6 litra. Silnik to V6 pentastar, czyli fiatowskie rozwiązanie zmniejszenia spalania. Jeśli już o spalaniu mowa, to choć auto nie należy do małych ani wolnych, to potrafi utrzymać spalanie na poziomie 11-13
litrów co jest zaskakującym wynikiem.
Jeśli spojrzymy na auto z zewnątrz nie trudno zauważyć nawiązanie do innego modelu Dodga czyli Chargera. Co ciekawe Durango jest następcą modelu o nazwie Ramcharger. Mogę stwierdzić, że Durango to większy i bardziej przypakowany brat ładowarki.

Środek to klasa sama w sobie. Auto ze zdjęć to wersja limited czyli klasa wyposażona bogato ale nie całkiem. Właściciel sam wybiera co jest na wypasie a co manualne. Najwyższa wersja wyposażeniowa jest Citadel. Środkowy panel infomedialny to w
porównaniu do innych aut majstersztyk. Choć ekran jest duży to nie przytłacza i jest zgrabny. Pod nim znajdują się standardowe przyciski służące do szybkiej obsługi radia lub ogrzewania. Wielofunkcyjna kierownica służy do obsługi połączeń, tempomatu i
wyświetlacza z zegarami. Za kierownicą znajdują się łopatki do ręcznej obsługi skrzyni i tylko 1 wajcha, którą obsługujemy wycieraczki oraz kierunkowskazy. Skrzynia biegów to najnowszy trend, którego nie rozumiem, czyli malusieńkie pokrętło.
Auto posiada 3 rzędy siedzeń mieszczące 7 osób w konfiguracji 2/3/2. Pełna skóra. Szyberdach, czujniki cofania + kamera, elektryczna regulacja siedzeń, pamięć dwóch ustawień fotela czy składane elektrycznie zagłówki, by mieć lepszą widoczność podczas cofania. Jak to Amcar na ilość schowków nie ma co narzekać a przestrzeni w aucie jest stosunkowo sporo.

To co mocno odróżnia auto od naszego Exa, to fakt,że nie ma ramy. W tym przypadku mamy do czynienia z płytą podłogową. Podwozie jest dużo sztywniejsze i stworzone do łykania kilometrów na autostradzie a nie wertepach. Posiada jednak napęd na 4 kopyta więc w razie czego da radę w trudnych warunkach. Zadziwia w środku cisza. Dodge bardzo przyłożył się do wygłuszenia wnętrza.

Jak oceniamy Durango? Wyżej niż myśleliśmy. Auto zaskakuje swoją klasą. Mogłoby konkurować bezproblemowo z powszechnie znanymi markami premium. Choć możliwe, że jest to zasługa wypasionej wersji jak i faktu idealnego wręcz utrzymania auta.
Ciekawostką jest przebieg. Już trochę ponad 300 tysięcy. Czyli silnik w końcu dotarty. Po wnętrzu też tego nie widać. A auto nie przechodziło żadnej renowacji.


