W tym momencie pewnie większości skoczył gul, bo jak tak można, mustang i elektryczny i mówienie o ekologii. No nie, o ekologii nie będziemy mówić, bo najbardziej eko to jest elpidzi. Zaś jeśli chodzi o sam fakt nazwania auta elektrycznego imieniem
ikony motoryzacji, to o tym zdecydowanie nie dziś. Dziś będzie merytorycznie, więc niech będzie tak jak wspominaliśmy kilkukrotnie o Fordzie Mach-e.

Minęło już kilka tygodni, gdy od Ford Plichta Gdańsk otrzymaliśmy na testy elektryczne dziecko Forda. Co najważniejsze, w pełni elektryczne. I to jest plus, bo wedle naszej skromnej opinii Hybrydy to nie, jakoś ten zasięg, spalanie czy moc nie przekłada się w takim stopniu jak w pełnym elektryku. Co w sumie istotne, hybrydami jeździliśmy i je prowadziliśmy, elektrykami jeździliśmy, ale po raz pierwszy prowadziliśmy. Nie ma co zaprzeczać, odpalenie auta i ten brak reakcji jest dziwny, w końcu na przednich zegarach pojawiają się tylko informacje że auto działa i Mustang jest gotowy do jazdy. Po czym wciskamy pedał gazu i jest zdziwienie, auto słychać. Słychać, ponieważ elektryki wytwarzają ten swój dziwny szum. Tak więc szumiąc ruszyliśmy na przód ze sporą ostrożnością, pamiętając o najważniejszym fakcie. Auta elektryczne są diabelsko mocne, one się nie rozgrzewają, one nie potrzebują czasu, tam jest moc i już. Co zresztą czuć patrząc na prędkościomierz, ale niestety nie czuć w aucie Pełne wygłuszenie i brak zewnętrznych bodźców powoduje zatracenie prędkości. Basia może Wam o tym więcej opowiedzieć . Auto prowadzi się dobrze, bardzo dobrze, trzyma się jezdni jak przyklejone, zwrotność w Fordzie zawsze była na plus i tak jest tym razem. Hamulce? Warto uważać, bo można zatrzymać się w miejscu, a samo puszczenie gazu to już hamowanie. Ale dobra, w skrócie prowadzi się bajecznie, jeździ się bajecznie, i po mieście i po ekspresówce. Tu raczej nie ma co dużo opowiadać bo nawet biegów brak xD.

Wygląd, nie wiem czemu, ale wersja czerwona od zawsze przypomina mi trochę crossover peugeota, no tak jest, czy to minus czy plus oceńcie sami. My na szczęście mieliśmy wersję czarną, która jest bardziej agresywna, stylistyka miała być drapieżna ale
jednocześnie mało kanciasta. Patrząc jednak z niższego poziomu, przednie lampy są naprawdę agresywne i dziwnie długie. Tylne zaś to chyba najlepsze co było we wszystkich mustangach. Charakterystyczny pazur, potrójnie dzielone. Maska ze swoimi brwiami stwarza wrażenie jakby ford był cały czas gotowy do ataku, to samo wyżłobienie na drzwiach, które może odzwierciedlać napięte mięśnie. Dach i szyba za to gładkie i spokojne. Sam tył, jaki był zamiar, nie wiem, komponuje się z reszta auta ale jednocześnie ma kilka poziomów, pseudo spoiler, szyba, światła, klapa i zderzak. Schodki i to nie równe.
Środek auta to połączenie sportowego stylu z wygodą, bo jednak to Mustang i jednocześnie SUV. Co mi bardzo odpowiadało, każdy kto mnie zna wie, że nie mieszczę się do „zwykłych” aut. A tu miałem naprawdę sporo miejsca, i jeszcze był zapas. Regulacja foteli i kierownicy jest spora więc każdy znajdzie swoją pozycję. Oczywiście cup holdery we właściwym miejscu i bardzo dużo przestrzeni na gadżety w środkowym tunelu. Jeśli chodzi o środek, środek to coś czego nie da się nie zauważyć, czyli wielki tablet. Z pokrętłem i jak się okazuje super, pokrętło musi być, zgłośnić i ściszyć radio trzeba w tradycyjny sposób i dostępny przez obie osoby. Ale sam tablet, mógłby być o połowę mniejszy. Wiecie czemu jest taki wielki? Żeby w dolnej części było widać włączone aplikacje. Dosłownie, a kto wymyślił tam Painta? No dobra to był notatnik, ale nie rozumiem, tak jak tego jak to wszystko obsłużyć. Kierowca ma prowadzić, a tam centrum sterowania wszechświatem. Jeśli patrzymy z punktu widzenia tego najważniejszego czyli kierowcy to kierownica jest na duży plus. Przypomina napompowane kierownice w Camaro.

O funkcjonalności można mówić też w wielu pozytywnych kwestiach, asystent pasa ruchu, asystent parkowania, ładowanie indukcyjne telefonu, kamery 360 wokół auta, rzut jak z satelity, możliwość odpalenia podglądu z kamery w każdej chwili. Jakby nie patrzeć, auto mogłoby się poruszać całkowicie samo i samo mogłoby parkować. Wszystkie głosy na niebie i ziemi mówią że to auto jest naprawdę genialne. Ok, nie zamruczy, nie zabuczy, ale nikt nie mówi, że ma być jedynym samochodem w domu. W tej cenie, za taka klasę auta? Pozytywny szok. Niestety nadal nie możemy się wypowiedzieć w jednej kwestii, tj. ładowania i zasięgu. Tego nie mieliśmy okazji sprawdzić ale liczymy że się to zmieni .


