Mustang VI generacja, 2020 rok

Mustang VI generacja, 2020 rok, Twister Orange, 10 biegowy automat czyli 24 godziny z marzeniem ludzkości.

Przed całodzienną zabawą z tym autem, nigdy bym tak nie napisał, teraz jednak sporo się zmieniło. Skąd stwierdzenie marzenie ludzkości? Większość właścicieli tego auta uznaje, iż spełniło swoje marzenie posiadając je, a patrząc po ilości mustangów na tle innych amcarów w Polsce, widać jakiego ludzie dokonują wyboru. Innym aspektem jest wytykanie palcem, obracanie się za autem czy przystawanie przy nim i „cykanie” fotek. Wiele aut ma takie „powodzenie”, jednak wiadomo, że w przypadku Mustanga chodzi o wygląd i nazwę. Te dwie rzeczy spasowały się ideollo.

Z zewnątrz jednak prawie wszystko jest wiadome, inaczej z wnętrzem. Moje pierwsze i główne zdziwienie to wygoda. Najpewniej jest to zasługa możliwości ustawienia sobie wszystkich kombinacji fotela i lusterek idealnie pod siebie. Pamiętajcie, że mój wzrost zaczyna się od liczby 2 co przy wielu autach jest problemem, ale nie w tym szczególnym przypadku. Pierwsza rzecz, która rzuca się nam w oczy to lotnicze przełączniki . Drobny element sprawiający wiele frajdy. Przełączniki, deska, kierownica, cała ta plastikowa sceneria z mondeo….Właśnie, o co w tym chodzi? Częste określenie Mondeo Coupe zostało nadane podobno przez kiepskie wykonanie. My tego nie zauważyliśmy. Zero skrzypiących plastików, wytartych przycisków, wgniecionej gąbki czy tym podobnych. Jedno jest pewne, między V a VI generacją jest przepaść, wielka, ogromna. Czy to źle, że ta przepaść nastąpiła? Nie. Mustang stał się autem dla większej rzeszy śmiertelników.

W ten sposób przechodzimy do kolejnego aspektu. Prowadzenie. Mieć auto na 24 godziny, a dać „się karnąć” czy siedzieć na miejscu pasażera to wielka różnica zmieniająca podejście. Do Mustanga należy podchodzić z szacunkiem, bo auto bardzo łatwo weryfikuje nasze umiejętności. Mieliśmy okazję jeździć po mokrej i suchej nawierzchni. W słońcu i w deszczu. Deszcz i mokry asfalt to spore wyzwanie dla auta z taką mocą i tylnym napędem. Warto pamiętać by nie robić 2 rzeczy naraz, skręcać i dodawać gazu, bo można się zdziwić. O tym większość właścicieli Amcarow wie. Jednak coś co ja w sporej mierze zauważyłem to różnica w czasie „opanowania” auta. Czemu cudzysłów? Bo robią to wszelkie systemy i komputer za nas. VI generacja jest lekko ujarzmionym, przyuczonym koniem. Poprzednika trzeba poskromić samodzielnie. Mowa tu oczywiście o fakcie, że kontrolę trakcji mieliśmy załączoną . Jednak ryzyko tak, ale w swoim a nie cudzym aucie. Osobiście, uważam że to dobrze. Dobrze, że auto pomaga kierowcy i Mustang stał się pojazdem na co dzień. Mniej wymagającym, łatwiej dostępnym i prostym w użyciu.

Jeśli chodzi o moc, jej nie brakuje, wiem jednak że opóźnione działanie skrzyni to taki standard Forda. Nie dziwi więc częsta modyfikacja tej kwestii. Tu też jednak daje się we znaki rzucanie tyłem, przy szybkim starcie Mustang musi załapać grunt i wtedy dopiero się odpycha. Na czwartkowych Mustangach i jeździe pomiędzy innymi konikami czułem się jak ryba w wodzie i zauważyłem konkretne działania w jeździe. Ciężko je sprecyzować, jednak inaczej jeździ się z Mustangami Exem a inaczej Mustangiem.

Chłopaki z Pomorskich Mustangów bardzo nas też zdziwili znajomością auta, tego konkretnego. Skąd się to wzięło? Okazuje się, że niektórzy korzystali z niego przed podjęciem decyzji o zakupie swojego. Co to mówi o aucie możecie się sami domyślić. Co mówi o wypożyczalni? Też wiele. Tak, „nasz” mustang to auto które można sobie wynająć. To sztandarowe auto Black Horses Car Club. I tu szacun dla właściciela. Auto
jest utrzymanie w stanie prawie idealnym. A podwozie na pewno idealnym, a to kwestia którą często się porusza przy autach na wynajem. Trzeba się postarać by utrzymać auto w takiej kondycji. Marcinowi się udaje.

Czy pełne 24 godziny potrafią zmienić zdanie o aucie? Zdecydowanie tak. I to jedynie na plus. Mustang po raz pierwszy stał się opcją którą moglibyśmy mieć na stałe pod domem. Jeśli macie możliwość, spróbujcie, warto. Jednak dopiero na wiosnę, bo co ciekawe ale i bardzo ważne, wypożyczalnie, które znamy i które szanują te piękne zwierzęta, na czas jesieni i zimy chowają je do stajni na zasłużony odpoczynek.